-
Szybciej Heniu, szybciej! Doganiają nas! – Mietek gwałtownie skręcił w boczną
uliczkę i pociągnął za sobą Henia. Stado rozemocjonowanych kobiet pobiegło
dalej.
-
Dlaczego one sądzą, że od nas zależy wybór kandydatek? – wysapał Henio –
Przecież po wysłaniu kart nie mamy już na to wpływu.
-
Nie mam pojęcia – westchnął Miecio – Na szczęście już jutro będą wyniki. Więcej
nie dam się w to wmanewrować.
-
Uważaj! Wracają!
***
-
I ostatnia, panna America Singer z Karoliny, Piątka!
-
Niestety Rudzielec też się dostał - Miecio wyłączył telewizor.
-
Dziwisz się? – Henio przeciągnął się w fotelu – z tą kartą, co jej wypisaliśmy
nie miała prawa się nie dostać! Na szczęście Kriss też się załapała. Zbieraj
się, chłopaki mają zaraz po nas podjechać. Jedziemy do pałacu!
***
-
Mieciu, zobacz! Czy to nie jest America? – Henio podał przyjacielowi lornetkę i
cofnął się.
-
Masz racje! A to chyba książę, nie? – Miecio zmrużył oczy próbując rozpoznać
drugą sylwetkę – Tak! To na pewno on.
-
Odsuń się i daj popatrzeć – Henio spróbował odzyskać lornetkę, jednak Mietek
nie miał zamiaru się z nią rozstawać.
-
Co oni wyrabiają? Jak myślisz, co jej Shalom nagadał?
-
Nie wiem, ale zobacz! Wygląda to jakby nam go wystawiała! No to, co? Ściągamy
go?
-
Chyba nie – Miecio był wyraźnie zaniepokojony – Jakieś podejrzane to. Kazali
nam tylko obserwować i nie interweniować. A wolę się nie narażać, po tym jak
namieszaliśmy z kartami…
-
Poczekaj chwilę! Czy ona właśnie kopnęła księcia? – nagle przerwał Henio
zaabsorbowany wydarzeniami widzianymi przez lornetkę – Zobacz!
-
Ała – wzdrygnął się Mietek – ona chyba nie ma instynktu samozachowawczego. Ale
to nie nasza sprawa, prawda?
***
Kołdra
była taka cieplutka, a na zewnątrz było tak zimno. Henio wystawił spod pierzyny
stopę i zaraz szybko ją schował. Było stanowczo za zimno. Mogliby w końcu coś z
tym zrobić. Rebelianci wiedzieli o niedziałającym ogrzewaniu od dłuższego
czasu, jednak mieli na głowie pilniejsze sprawy i ciągle to jakoś umykało. A
teraz ochłodziło się i musieli marznąć.
-
Heniek, wstawaj! Znowu zaspaliśmy! – Miecio gwałtownym ruchem zerwał z niego
kołdrę. Henio szczękając zębami zwlókł się z łóżka i sięgnął po dodatkowy
sweter.
-
Nie przesadzaj, aż tak zimno nie jest – stwierdził Mietek, a z jego ust wydobył
się obłoczek pary, który uleciał ku sufitowi.
***
Wybaczcie,
że tak krótko, ale opuściła mnie złośliwa i zdradziecka wena. Następnym razem
postaram się dłużej J