Głowa bolała, jakby wszy postanowiły przeprowadzić z
dawna odkładany remont i wszystkie naraz zaczęły bawić się wiertarkami
udarowymi. Gardło było wysuszone na wiór i błagało o choćby kroplę wody. Mietek
żałował, że zeszłego wieczoru tak ostro popili, zastanawiał się też co go
takiego podkusiło. Co prawda było co świętować, udało im się w końcu pobić
rekord Południowców w ilości włamań do pałacu na miesiąc, ale nie było to warte
dzisiejszego kaca. Z trudem podniósł ociężałą powiekę i zerknął na zegar ścienny.
Dziewiąta piętnaście… Powieka opadła… Dziewiąta… dziewiąta piętnaście…
-
Cholera – Miecio poderwał się gwałtownie potęgując nieznośny ból głowy i przy
okazji zrzucił z siebie Henia – Wstawaj! Jesteśmy już spóźnieni!
Nie
drzyj się tak, błagam – jęknął Henio – Głowa mnie boli… - i nakrył się znowu
kołdrą.
Miecio
podsunął mu pod nas zegar.
-
O cholera! – zaklął Heniek – czemu mnie nie obudziłeś!
-
Nie marudź, tylko zakładaj spodnie i biegiem! – Mietek rzucił w niego rzeczoną
częścią garderoby i zaczął zacierać ślady ich bytności w postaci dwunastu
opróżnionych butelek.
-
Zostaw to! Nikt tu nie chodzi, a nawet gdyby to wezmą za pozostałości po jakiś
Ósemkach – Henio w pośpiechu złapał jeszcze butelkę z wodą stojącą pod ścianą i
obaj wybiegli z budynku…
***
Ulica
przed Urzędem Obsługi Prowincji Karoliny była wypełniona kobietami. Kolejka do
środka była szeroka na cztery osoby i zawijała aż za róg Gregory’s Street.
-
Chyba nie przejdziemy tędy.
-
Dobra, chodź od tyłu. Tylko, żeby nas nikt nie zobaczył.
-
Jeśli się dowiedzą się, że tyle przez nas stoją, bo się spóźniliśmy to nas
oskórują!
***
-
Ma Pani wspaniałe włosy! Na pewno książę się nimi zachwyci! A jaki uśmiech! No
proszę! Jeszcze poproszę podpisik i proszę prosić kolejną osobę. Ale to chyba
czysta formalność dam głowę, że już mamy przyszłą królową!
-
Heniu, musisz?
-
Cicho – mruknął Heniek– jak im się posłodzi to się nie będą wydzierać, a tego,
przy obecnym stanie, chyba bym nie zniósł.
Mietek
musiał przyznać mu rację, mimo ciągłego okładu z lodu, głowa nadal straszliwie
bolała.
-
Witam Panią serdecznie! Co za wdzięk! Co za klasa! Głowę w prawo poproszę.
Wyśmienicie! I podpisik…
***
Mieciu,
dużo ich jeszcze? – Heniu oparł głowę na ręce – nie wiem ile jeszcze wytrzymam.
***
…
oczywiście, dziękuję i do widzenia. Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę Panią w
Biuletynie!
-
To już ostatnia! – wesoło oznajmił Mieciu – okropne te baby! Że też wszystkie
muszą kochać się akurat w księciu!
-
Zapominasz się! – kości aż zatrzeszczały, gdy Heniu wstał od stołu – My też
mamy w końcu kandydatkę!
-
Wiem, wiem – mruknął Mietek – ale gdyby ich tyle nie było, mielibyśmy prostsze
zadanie. Dobra dawaj tą kartę i wysyłamy!
-
Jaką kartę?
-
No tej naszej, co to mieliśmy ją przepuścić dalej.
-
A to ty jej nie masz? – Heniu z niepokojem spojrzał na kolegę – Ja to nawet nie
pamiętam kto to miał być!
-
Naprawdę? – Miecio wyraźnie się wystraszył – Ja też nie wiem która.
-
To miała być córka, któregoś z naszych, nie? A ta ruda? Zaraz, jak jej tam
było… Singer! Ona nie jest przypadkiem od Shaloma?
-
On chyba faktycznie coś o niej mówił…
Chłopacy
rzucili się zaraz szukać odpowiedniej karty. Nie było to trudne leżała prawie
na wierzchu. America była jedną z ostatnich.
-
Ale się nie postarali! Zobacz Mieciu, trzy języki, gra na pianinie… Dopiszemy
jej jeszcze znajomość włoskiego i taniec…
-
I grę na flecie i skrzypcach!
Z
poprawieniem karty zgłoszeniowej uwinęli się raz dwa i gdy przyszedł kurier
mieli już przygotowaną dla niego przesyłkę. Gdy wychodził minął się w drzwiach
ze zdyszaną dziewczyną.
-
Jagódka! Co tu robisz? – zdziwił się Miecio.
-
Ja… miałam… się zgłosić… - każde słowo poprzedzał szybki wdech – Tata… mnie…
przysłał…
-
Przecież twój ojciec jest przeciwny Eliminacjom! To ON cię przysłał?
Jagódka,
która miała nadal problemy ze złapaniem powietrza, kiwnęła tylko głową.
-
Mieciu, chyba narozrabialiśmy. Dzwoń do chłopaków, niech wprowadzają plan B…
Tego mi właśnie było trzeba przed tygodniem poprawiania czego tylko się da. Heniek i Mietek są mega heńkowi i mietkowi, a pomysł, że udział Amisi w Eliminacjach to pomyłka — tak bardzo true.
OdpowiedzUsuńPoza tym, wychodzi na to, że ja sama powinnam zabrać się za pisanie o przygodach naszych ulubieńców, do czego przymierzam się od conajmniej 3 tygodni. :/
Super! Dodaję do zakładek ;)
OdpowiedzUsuńŚwietne! Och, zdecydowanie tego mi trzeba było :D Niesamowity pomysł, w dodatku opisany przezabawnie - już nie mogę się doczekać następnych rozdziałów!
OdpowiedzUsuńŚwietne! Och, zdecydowanie tego mi trzeba było :D Niesamowity pomysł, w dodatku opisany przezabawnie - już nie mogę się doczekać następnych rozdziałów!
OdpowiedzUsuńAaw yeah! Za kulsami- prawdziwa historia selekcji. Mnie zawsze w pierwszych rozdziałach coś przeszkadzało. Mianowicie że te wszystkie dziewczyny na te selekcje są nieprzygowane. Ich matki znają tradycję z selekcją, ba, pewnie same stały przed komisją i klimpały uwodzicielsko rzęsami do fotografa. Mimo to ogłoszenie tego wydarzenia było wielkim: OMG, ale poważnie? I pośród tych wszystkich umalowanych lal tylko Amisia, taka wykształcona, taka godna. Teraz wiem wszystko, Heniu i Mieciu dali ciała.Very nice!
OdpowiedzUsuńNa początek mała uwaga:
OdpowiedzUsuń"Ona nie jest przypadkiem od Shalom’a?"
Niepotrzebny apostrof.
Co do reszty - cud, miód i orzeszki! :D I jak tu obu naszych drogich panów nie kochać? Trzymam kciuki za Weny i czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały :D
(BTW - czy Jagódka słusznie mi się kojarzy z pewnym serialem animowanym?... ^^)
Już poprawiłam, dzięki.
UsuńA co do Jagódki, to musiała to być całkowicie przypadkowa inspiracja.
Dziękuję za możliwość komentowania z anonima! ;)
OdpowiedzUsuńPoczątek świetny - ten pomysł, że Miecio i Henio na kacu są sprężyną (niczym Łucja Pałys) zdarzeń, jest strzałem w dziesiątkę, zdecydowanie. Opisujesz wszystko w bardzo zabawny sposób, przyjemnie i wartko się czyta. Będę tu na pewno zaglądać.
Adria